Długa droga do trzeźwości

Jestem alkoholikiem i za mną dwa najdłuższe lata mojego życia. Zakończyłem właśnie terapię odwykową. Zrozumiałem mechanizmy, które pchały mnie do picia i poznałem sposoby, by nad nimi panować. Czuję się wygrany, ale nie czuję się wyleczony. Podobno moment, w którym alkoholik przyznaje z dumą, że już tyle czasu nie pije, więc jest zdrowy – to początek końca. Taka zbytnia pewność siebie zgubi każdego, bo alkoholik nigdy nie będzie w pełni wyleczony. Co działo się ze mną przez te minione dwa lata?

Trudne początki…

Kierując się opiniami na forach tematycznych, wybrałem ośrodek Medox oferujący leczenie uzależnień. Po wstępnej rozmowie zostałem przyjęty na leczenie w trybie stacjonarnym. Oznaczało to zamknięcie w ośrodku na osiem tygodni. Podczas pobytu w ośrodku czas upływał mi przede wszystkim na zajęciach terapii grupowej. Dwa razy w tygodniu spotykaliśmy się na trzy godzinnych sesjach terapeutycznych, ponadto miałem zajęcia terapii indywidualnej. Psychoanaliza obejmowała m. in. analizę tożsamości alkoholika, uświadomienie sobie destrukcyjnego wpływu nałogu na życie chorego i jego rodziny oraz techniki kierowania własnymi emocjami i zachowaniem tak, aby zminimalizować ryzyko powrotu do nałogu. Przebywając w ośrodku czułem się bezpiecznie i pewnie – opieka specjalistów, brak dostępu do alkoholu, intensywna psychoterapia…Lękiem napawała mnie konieczność powrotu do świata zewnętrznego oraz konieczność borykania się z dawnymi, codziennymi problemami.

Leczenie poza ośrodkiem

Po opuszczeniu ośrodka kontynuowałem terapię indywidualną oraz uczęszczałem na mitingi AA. Najważniejszym zadaniem, jakie postawiła przede mną terapia indywidualna, było prowadzenie dziennika. Robię to do dziś. Zapisywanie każdej emocji czy zdarzenia, które wywołało chęć sięgnięcia po alkohol, pozwala dowiedzieć się wiele o sobie i mechanizmach uzależnienia. Podczas terapii indywidualnej miałem możliwość bieżącego analizowania problemów oraz wypracowywania strategii na każdą ewentualność.

Obecnie kontynuuję program 12 kroków AA. Jest to klarowny spis zasad, których należy bezwzględnie przestrzegać w codziennym życiu. Warunkiem powodzenia programu jest systematyczność oraz brak wybiórczości – pracuję zatem nad każdym punktem dzień po dniu. Uświadomiłem sobie moc nałogu i fakt, iż zawsze będę musiał się mieć na baczności. Na tyle, na ile mogłem, uzdrowiłem relację z najbliższymi, którzy okazali się być osobami współuzależnionymi. I walczę dalej. Z pomocą terapeuty, bliskich, kolegów z grupy AA i w szacunku do samego siebie.

Dodaj komentarz